- Witaj
- Rejestracja
- Konstytucja
- Drogowskazy
- Bruinena bash
- Forum
- Przypomnienie hasła
|
| 'Quael re melloamin! |
Droga zawiodła Cię nad potężne urwisko. Widok w dole zapiera dech w
piersiach; rozległa, zielona dolina, przecięta błękitno-srebrzystą wstążką.
-To Bruinen -spoglądasz w bok skąd dobiega głos; na dużym kamieniu siedzi
podpierając się na lasce staruszek -a wszystkie te tereny wokół to jej doliny.
Cała ta kraina przez niektórych zwana jest Bruinen...
-Znacie tę krainę panie? Bo chyba pogubiłem drogę i nie wiem gdziem trafił.
-Oczywiście że znam, czuję się już jej częścią. Choć tak jak Ty kiedyś
trafiłem tu przypadkiem -na twarzy starca zagościł łagodny uśmiech.
Czytaj dalej...
|
Nowa Era napisana przez (Brandly Hornblower) dnia 18 Narquelië..."Dawno temu, jeszcze za czasów, kiedy na gondorskim tronie zasiadał Nightwolf, uchodźcy z Kraju Kamienia wyruszyli na północ ku dawnemu Kraju Króla, chcąc w tajemnicy przez mordorskim ciemiężycielem odbudować stare królestwo. Tam też osiedli nad jeziorem Nenuial, gdzie doprowadził ich wielki orzeł, który uratował gałązkę z Białego Drzewa z Minas Tirith, i gdzie poczęli odbudowę byłej stolicy Arnoru - Annuminas - gdzie później zasadzili pęd drzewa.
Kilkadziesiąt lat później, kiedy to Gondor został wyzwolony, z Minas Tirith wyruszyła karawana złożona z dwóch dziesiątek wozów zaopatrzonych w narzędzia różnej maści oraz zapasy na długą podróż. Kierowała się ona na północ, w kierunku zapomnianych krain Eriadoru, jednak dokładny cel był znany tylko uczestnikom owej wyprawy.
Późniejsze, burzliwe wydarzenia w krainie: nagła zmiana władcy w Gondorze, zaraza, wojna w Haradzie oraz niespodziewany atak mrocznych elfów na Rivendell, doprowadziły do tego, że wieści o wyprawie zeszły na boczny tor, aż w końcu zostały zapomniane.
Gdy karawana dotarła do wytyczonego celu, którym było Annuminas, zastała miasto częściowo odbudowane. Obrazem, który rozradował serca przybyłym z Minas Tirith, był widok dojrzałego Białego Drzewa rosnącego na placu przed odbudowanym pałacem. Sprawił on także, że robotnicy szybko rozładowali wozy i przystąpili do pracy - a tej było wiele. Miasto oprócz pałacu i części murów obronny było praktycznie ruiną.
Przez najbliższe lata Annuminas wspólnymi siłami robotników i potomków uchodźców z Gondoru a także ludności zamieszkującej pobliskie okolice zostało odbudowane. Miasto prężnie się rozwijało i szybko rosło w siłę, przez co zaczęło budzić zainteresowanie okolicznych władców.
Tymczasem prace nad odbudową Rivendell przebiegały bardzo szybko. Z dnia na dzień powstawały nowe budynki, stare zaś, nadszarpnięte wojną, która odbyła się w tymże miejscu, zostawały odbudowywane. Przez cały ten czas nie było chwili, by na ulicach Ostatniego Przyjaznego Domu nastał spokój - nieustannie bowiem krzątały się po nich elfy, niosąc mniejsze lub większe przedmioty, służące do odbudowy miasta. Nie obyło się również bez pomocy magów z Isengardu, którzy przybyli na polecenie samego Władcy Lothlorien, pracujących głównie w tajemnicy przed innymi. Ich trudy niestety okazały się daremne; pomimo najszczerszych chęci, zadanie powierzone najlepszym magom z całego Śródziemia ich przerosło - nie udało im się bowiem utworzyć tarczy nad miastem, podobną do tej, którą miało Rivendell przed ingerencją mrocznych elfów. Inicjatorzy całego przedsięwzięcia kontrolowali prace, raz po raz wydając rozkazy decydujące o dostarczeniu niezbędnych materiałów.
Po wielu miesiącach od rozpoczęcia mozolnego zajęcia, ród Velve, a także ich współpracownicy, stanęli na jednej z ulic Rivendell. Przyglądali się uważnie owocom ich pracy; błyski w oczach każdego wyrażały dumę. Chociaż miasto nie dorównywało pierwowzorowi pod wieloma względami, nie miało zapewnionej obrony przed nieprzyjacielem, nowo wybudowane domy mieszkalne, pałace, świątynie i pomniki zasługiwały na uznanie. Tak jak uprzednio, w samym centrum znajdował się Pałac Elronda - piękniejszy od wszystkich innych budowli, przewyższający je wielkością i majestatem, do złudzenia przypominał pierwotną wersję. Prace, okupione wieloma wyrzeczeniami, wreszcie dobiegły końca, a Rivendell na nowo zapraszało wędrowców do odwiedzenia tegoż miejsca.
Jednak na wschód od Rivendell, za Górami Mglistymi, w krainie, która przyniosła śmierć i zniszczenie do Imladris, sytuacja była napięta. Bunt w Mrocznej Puszczy osiągnął punkt kulminacyjny - pierścień wokół Dol Guldur zaciskał się coraz bardziej. Wojska buntowników wspierane przez mroczne elfy maszerujące pod sztandarem Białego Pająka od kilku miesięcy oblegały mury twierdzy znajdującej się na Wzgórzu Czarnoksięstwa. Głównym powodem, który opóźnił zdobycie twierdzy, był wybuch nieznanej zarazy na wschodnich obrzeżach puszczy. Zdziesiątkowała ona zarówno wojska buntowników oraz mrocznych elfów z Gór Mglistych, a także nie oszczędziła armii popleczników Naemara, choć ich dotknęła w znacznie mniejszym stopniu.
Nieprzerwane oblężenie doprowadziło mury obronne jak i część twierdzy do ruiny, jednak ostatki obrońców w dalszym stopniu broniły się dzielnie. Ale było ich za mało, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W końcu nastąpiło to, co było nieuniknione - zmasowany szturm. Choć początkowo obrońcom udało się wytrzymać wściekły atak, to w momencie, gdy druga fala buntowników uderzyła na linię defensywy, szeregi niedobitków załamały się. Bitwa przerodziła się w jatkę.
Kilka godzin później wieczorem było już po wszystkim. Bitwa skończyła się miażdżącym zwycięstwem armii Białego Pająka, dowodzonej przez generała Borgio, który poległ w walce. Niewielu obrońców przetrwało tę rzeź, a Ci którym się to udało - żałowali, że nie zginęli z pozostałymi. Choć rządy Naemara w Mrocznej Puszczy zakończyły się, nie udało się go zgładzić - podczas oblężenia były władca nie znajdował się w Dol Guldur.
Daleko na zachód od pokonanej i zniszczonej wojną krainy, nastąpiły kolejne, być może przełomowe wydarzenia w dziejach Śródziemia. Czarni Numenorejczycy, wciąż podminowani zatopieniem ich pierwszej ojczyzny - Westernesse - co miało miejsce w roku 3319 Drugiej Ery, wreszcie przedsięwzięli poważne kroki ku odebraniu tego, co im się należało - władzy. Wiele szanowanych rodów tychże połączyło się w jednym celu, jakim było odbudowanie dawnego królestwa, a wraz z nim potęgi morskiej, mogącej znacznie przyczynić się do wyniszczenia gospodarki Lond Daer i Dol Amroth. Wiele misji zostało wypełnionych pod dowództwem Mordreda Tar-Equilibruma, co sprawiło, że cały zamysł stał się rzeczywistością. Pod koniec XIII ery skierowali swoje statki w bezkres mórz i oceanów, mając nadzieję na odnalezienie wyspy, którą mogliby skolonizować. Setki mil zostawili za sobą, by po kilkumiesięcznych trudach dobić do nieznanego lądu. Mimo tego, że podróż była wyczerpująca, Czarni Numenorejczycy wpadli w euforię, napełniającą ich dusze nadzieją. Ziemia wydawała się im pusta. Rządziła nią cisza i wszechobecna gęsta mgła. Za rozkazem Mordreda cała najbliższa okolica została przeszukana, lecz o wynikach tejże operacji nikt nie miał szansy się dowiedzieć - nawet jedna bowiem jednostka nie powróciła do obozu, co wprawiło pozostałych w stan niepokoju i obawy. Blisko rok po opuszczeniu portu w Umbarze, dwa statki powróciły do haradzkiego miasta, a wraz z tym zaczęły rozchodzić się plotki o wyspie w odległych południowych wodach Śródziemia. Podobnież jest ogarnięta złymi mocami, zaś zgromadzone majątki Czarnych Numenorejczyków pozwoliły na wykupienie kilkunastu statków, załadowanych odpowiednimi towarami i sporą ilością wojowników, którzy mieli pomóc swoim braciom w Ugadhol Morness - Wyspie Czarnej Mgły. Czy przeżyją i czy marzenia o Odbudowie Dawnego Królestwa się ziszczą? Różny los już przypadał plemionom ludzkim. Jedno jest pewne... ten będzie wyjątkowy.
Tymi wydarzeniami zakończyła się XII era, zaś rozpoczęła XIII. Choć nie obyło się bez bólu i cierpienia wielu istot biorących udział w wojnie, nad krainą przeważała radość wywołana nowymi osiągnięciami. Mieszkańcy dalej wiedli normalny tryb życia, czekając na to, co przyniesie im nowy dzień.
Zmieniona 19 Narquelië przez Ravaganethan Borgio".
|
Testowa napisana przez (Ogluk) dnia 18 Narquelië..."Testowa".
|
|
|
| |